Bo miłość nas rozgrzewa - sesja narzeczeńska
Pytanie tego artykułu: Dlaczego lubię fotografować zakochane osoby?
Bo miłość jest piękna. I tym stwierdzeniem, mogłabym zakończyć dzisiejszy artykuł. W ostatnim czasie coraz częściej mam okazję fotografować pary, co mnie niezmiernie cieszy, bo to było jednym z moich małych marzeń. Wiąże się to też z fotografią ślubną, którą się zajmuje dorywczo i w której pragnę się rozwijać. Na marginesie powiem, że w zakładce sesje rodzinne pojawiły się nowe kadry, które realizowałam w zimowej konwencji <Sesje rodzinne>. Powracając do tematu, myślę, że takim kluczowym elementem jest to, że lubię pracować z ludźmi. A praca z parą jest dodatkowo fascynująca i nie dlatego, że jest dwie osoby. A dlatego, że łączy ich jakaś więź. W oczach widać magię, pojawiają się naturalne uśmiechy które czasem przy zwykłych portretach nie są tak od razu osiągalne. Pojawiają się też wygłupy i wsparcie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Ja, jako fotograf mogę złapać emocję, na których najbardziej mi zależy. Takie sesje mają w sobie naturalną magię. Sesję, jaką macie okazję oglądać była zorganizowana w bardzo trudnych warunkach. Bo był to pierwszy dzień powrotu zimy, padał śnieg, była minusowa temperatura, no i oczywiście wiało. Z powodu, że ja w Katowicach jestem tylko okresowo, stwierdziliśmy, że sesja się odbędzie i będzie ona zimowa. Co zbytnio nie gryzło się z pomysłem, jaki był na sesje. Dlatego wielkie brawa dla pary, ponieważ była ich to pierwsza sesja i od razu na głęboką wodę, mówiąc kolokwialnie. Więc zima z mojej strony została wykorzystana, więc mogłaby sobie już pójść.










