Sesja rodzinna || Basia i jej maluchy
Zdawaliście sobie sprawę, że stabilność wiąże się z brakiem czasu? Praca, uczelnia, prywatne życie, kiedy jest czas na sen i blogowe sprawy? Tak przyznaje się brakuje mi czasu, jednak jestem szczęśliwa. Jednak mam dla was dodatkową dawkę szczęcie, bo maluchy naprawdę poprawiły humor tego dnia. Są zawsze perfekcyjnie szczere i pomysłowe. Czasami lubią się też popisywać, zwłaszcza gdy w ich otoczeniu pojawi się kto nowy. Sesje rodzinne to zawsze duże wyzwanie. Dlaczego? Po pierwsze, dzieci szybko się nudzą, po drugie nie zawsze chcą się ustawić tak jak byśmy tego chcieli. Oczywiście wszystko zależy od jednostki, są osoby bardziej zafascynowane i te mniej. Jednak w cale się im nie dziwie, sesje zdjęciowe potrafią być męczące nawet dla osób dorosłych, a co dopiero dla takich małych osób. Sesje zrealizowaliśmy tradycyjnie w parku. Mostek, który był w mojej głowie od początku sprawdził się całkiem nieźle, a po za tym mini piknik. Z samym kocykiem i dużą przestrzenią, o dziwo bardzo zieloną. A miało być już jesiennie...






























